czwartek, 16 lutego 2017

#145 Wybieramy mniejsze zło: Płyny micelarne

Witam:D

Czyżbym czuła wiosnę?  Nie wiem ale dzisiaj słoneczko pięknie świeci, aż chce się iść na spacer.
Gdyby mnie tak noga nie bolała:(
Nie wiem co się stało, bo ani się nie wywróciłam, ani nigdzie nie uderzyłam, a kostka tak mnie boli jakbym ją skręciła czy naciągnęłam jakiś mięsień. Mam nadzieje, że obejdzie się bez lekarzy.

W tym poście będę wybierać mniejsze zło. Zastanawiacie się pewnie o co mi chodzi. Otóż jak pisałam w poprzednim poście zakupiłam w promocji dwa płyny micelarne z Garnier bo te, które mam w domu to buble nad bublami i te będę teraz porównywać.



Pierwszym, który Wam opiszę to ten od Lirene: nawilżająco-rozświetlający płyn micelarny z witaminą C.





Opakowanie: przezroczysta buteleczka o pojemności 200 ml.

Zapach: przyjemny.

Działanie: o matko i córko. Od czego by tu zacząć? Może obalę obietnice producenta:
- "Precyzyjny demakijaż i usunięcie wszelkich zanieczyszczeń"
Buhahahahahaha dobre. To jest najgorszy płyn jaki miałam w życiu! Na początku myślałam, że może mi po prostu nie podchodzi ale gdy robiłam siostrze makijaż próbny na studniówkę i jak coś nie wyszło i chciałyśmy zmazać to była katastrofa.
-"Nawilżenie i wygładzenie"
Hmmm tu nie mam zdania. Nie wysuszył mi cery więc jest spoko. Wygładzenia nie zauważyłam.
-"Delikatne rozświetlenie i poprawę elastyczności"
Tak no... to może przejdźmy dalej.
Wydajność: w tym przypadku pobija wszystkie rekordy. No bo skoro bardzo źle zmywa makijaż to logiczne, że więcej go się zużyje. Płatków kosmetycznych również.

Opinia końcowa:  jak się kupuje płyn micelarny i w obietnicach na pierwszy miejscu jest demakijaż to się tego najbardziej oczekuje. Nie mam jakiś wygórowanych  oczekiwań. Chcę po prostu dobry płyn do demakijażu, który nie zrobi bubu na twarzy. Tu się kompletnie nie sprawdził w tej roli, a ilość użytego produktu i płatków kosmetycznych już o w ogóle przekreśla. Jedyny plus jaki mogę mu dać to taki, że mnie nie podrażnił. Lubię na koniec napisać, że jeśli u mnie coś się nie sprawdziło to może u kogoś innego ale w tym przypadku napiszę: NIE POLECAM.

Kolejnym bublem jaki kupiłam to  BEBEAUTY  SENSITIVE Łagodzący płyn micelarny z Biedronki. Tu mam małą zagwozdkę, bo ja go kiedyś używałam najczęściej. Był moim ulubieńcem ale teraz stanowczo mówię NIE.


Opakowanie: stożkowa przezroczysta buteleczka o pojemności 200 ml

Zapach: ostry i szczerze mnie drażni.

Działanie: w porównaniu do poprzednika wzorowo zmywa makijaż ale.... No właśnie wydawało by się, że mam to co chciałam. Niestety... zrobił coś czego również nie pochwalam, a wręcz przekreślam: przesuszył mi cerę. Dodatkowo spowodował przebarwienia i drobne pryszczyki.

Opinia końcowa: koszt tego płynu to około 5-6 zł. Świetnie zmywa makijaż i jak go brałam to myślami byłam, w czasach dalekich kiedy jeszcze nie za kumplowałam się z Garnierem. Byłam z niego zadowolona lecz teraz to istna katastrofa. Szkoda... Szkoda...





Podsumowując: oby dwa płyny u mnie się nie sprawdziły ale jeśli bym miała wybrać mniejsze zło to wybieram biedronkowe zmywanko. Zaskoczyłam Was? Przecież więcej szkody wyrządził niż przyniósł korzyści. Już spieszę z odpowiedzią. Lirene nikomu nie chcę polecić dlatego, że jego podstawowa funkcja czyli demakijaż nie jest zależny od tego jaką mamy cerę lub jakich produktów do makijażu używamy. Powinien zmyć i tyle. Koniec pieśni. BEBEAUTY spełnia tą funkcje, a to że mnie podrażnił nie znaczy, że podrażni Kasie, Zosie czy kogo innego. Wiecie moja cera też się zmienia. Jak go używałam, byłam młodsza, teraz już skóra jest inna i innych produktów potrzebuje.
Dodatkowo płyn z Biedronki kosztował grosze i mogę go np. oddać komuś komu się sprawdzi lub wylać do toalety i nie być jakoś specjalnie zła na ten fakt. Z Lirene jest tak, że nikomu go nie oddam bo po co mu woda w butelce. Chociaż przyznam, że H2O szybciej zmywa makijaż niż ten "płyn micelarny". A wylać około 13 zł to toalety to już bardziej wkurza.

Jak Wam się podoba taka forma recenzji?
Miałyście, któryś z tych produktów?
Do następnego!

11 komentarzy:

  1. O nie ... produkty z biedronki to dla mnie istne zło ... Koleżanka raz kupiła płyn micelarny z Garniera i szczerze to nie pachniał tak jak ten kupiony w drogerii .. Nie wiem czemu ale jestem bardzo uprzedzona do kupowania tam jakichkolwiek kosmetyków ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ani jednego ani drugiego jeszcze nie testowałam :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/02/loose-outfit.html

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja nie mam zastrzeżeń do tego z biedronki :) u mnie się sprawdził wzorowo:)
    pozdrawiam cieplutko :))
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam obu, z Biedry miałam niebieski kilka razy, ale zaczął mnie podrażniać. Jesli masz ochotę zajrzyj do mnie, niedawno też pisałam o micelach, robiłam test :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie testowałam jeszcze żadnego z nich, ale będę uważać na nie =D

    OdpowiedzUsuń
  6. dla mnie produkty z BeBeauty są okropne. podrażniają mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. tych nie miałam, moim numerem jeden jest płyn micelarny z garniera:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się taka recenzja :) Nie używałam jeszcze płynów micelarnych, lubię dwufazowe płyny do demakijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja używam tego z Biedronki ale niebieskiego i jestem zadowolona. Różowy podrażniał mi skóre :)

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń