niedziela, 29 stycznia 2017

#141 Oczyszczająca maska węglowa- Bielenda

Witam:)

Po krótkiej przerwie wracam z nowym postem:D Dlaczego mnie nie było? Byłam ale duchem:D To znaczy: zaglądałam tutaj, zatwierdzałam Wasze komentarze, za które bardzo dziękuję, czytałam Wasze blogi i jak miałam czas skomentowałam, ale postu nowego nie było...

Skoro już się usprawiedliwiłam ze swojej nie obecności czas przejść do temu postu, a w nim słynna czarna maska.

Cóż mogę napisać o tej masce? Na pewno jest o niej wszędzie. Do słownie wszędzie o niej piszą bloggerki, testują dziewczyny z YouTube po prostu jest wszędzie,
Nie mówię tu o konkretnej firmie tylko o samej formule maseczki. Oczywiście jak piszą, mówią, a przede wszystkim większość zachwala musiałam i ja wypróbować.
Mój wybór padł na oczyszczającą maskę węglową z firmy Bielenda.


Moje opinia:
Gdy stałam przed wyborem, którą mam kupić (było kilka rodzajów do różnych typów cery), moją uwagę przykuła ta do cery suchej i wrażliwej. Byłam pewna, że będzie na zasadzie peel off (takie maseczki lubię najbardziej) i szczerze w sklepie nie przeczytałam jak ją stosować. Zadowolona wróciłam do domu i po jakimś czasie użyłam.Wtedy taka nie miła niespodzianka. Maseczkę się zmywa, a nie ściąga. Zapachu nie pamiętam, żeby Wam o nim powiedzieć więc uznajmy, że nie jest charakterystyczny.  Konsystencja maseczki jest troszkę za bardzo lejąca i gdyby nie była w saszetce to by wygodniej się ją nakładało.
Jeśli chodzi działanie to muszę powiedzieć, że jest mega. Nie oczekujcie jednak efektu zaraz po zmyciu. Dlaczego? Ja po spłukaniu jej z twarzy miałam czerwone miejsce gdzie maseczka była nałożona. Jednym zdaniem z ciemno brązowej maseczki została czerwona maska:D No u musiałam posmarować kremem bo mnie bardzo twarz piekła. Jednak gdy zaczerwienie minęło, a pieczenie nie było dokuczliwe to efekt był bardziej niż zadowalający. Po pierwsze dzięki tej maseczce pozbyłam się upierdliwego pryszcza na brodzie, który niczego się nie bał. Cera wyglądała na odświeżoną. a suche miejsca usunięte. Po jakimś czasie użyłam innej (już nie czarnej) maski, to brakowało mi tego efektu jaki mi dała ta węglowa z Bielendy.

A Wy miałyście tą maseczkę?
Koniecznie dajcie znać w komentarzu.
Do następnego:*

11 komentarzy:

  1. ja jeszcze nie próbowałam ale zachęciłaś mnie, żebym w końcu kupiła, bo też mam problemy z niedoskonałościami na twarzy :)

    http://dalenadaily.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa jestem tej maseczki, muszę w końcu ją kupić i wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nigdy jej nie miałam okazji testowac a spotakałam się juz z nia na wielu blogach :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/01/winter-black-and-gray-outfit.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jej w sumie mam węgiel w kapsułce i takie maseczki robię sama :)

    OdpowiedzUsuń
  5. węgiel!!! w Krakowie tak się po powrocie ze spaceru wygląda jak w tej masce. ;) a tak serio serio to mnie się bardzo podobała, ale szalenie ciężko było ją zmyć - pół łazienki nią zasyfiłam. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już ją kupiłam i jest w moich zbiorach :) Na dniach będę próbować :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię te maseczki i gdyby nie jej lejąca konsystencja i sajgon w łazience po zmyciu to była by numerem jeden.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio maseczki węglowe stają się coraz popularniejsze :) Ja jeszcze niestety z żadną nie miałam do czynienia...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze tego typu kosmetyków nie używałam. Rezultaty zachęcają, ale trochę przestraszyłam się tej czerwonej piekącej maski po zmyciu kosmetyku. Znając moją wrażliwą skórę odwdzięczyłaby się za taki zabieg reakcją alergiczną.

    OdpowiedzUsuń