poniedziałek, 12 września 2016

#94 Do Fryzjera HEJ!

Witam:D

Temat postu zrodził mi się w głowie bardzo szybko. Pewnego dnia obudziłam się z myślą, że skoro ja już sięgnęłam po wszelakie olejki do włosów, a one mimo tego, nie do końca pomagają trzeba zmiany. Czyli udać się do fryzjera!:)





Moje włosy w ciągu dwóch miesięcy (mimo pielęgnacji), zrobiły się straszne!  Jedno wielkie siano. Dodatkowo łupież i niesamowite swędzenie całej głowy. Odstawiłam odżywki do włosów, które wcześniej stosowałam. Starałam się używać suszarki do włosów w ostateczności, Robiłam oczywiście to na zmianie. Jeśli odstawiałam suszarkę używałam odżywki i odwrotnie....i szczerze nic to nie pomogło. W pewnym momencie czułam, że moje włosy po prostu są za ciężkie i bolą mnie cebulki włosów. Hmmmm ja wiem, że cebulki włosów nie bolą ale po prostu miałam takie uczucie.
Pognałam czym prędzej do drogerii po oliwkę dziecięcą i jakieś inne olejki. Szczerze bardzo pomogło. Kupiłam oliwkę z Bambino, natarłam włosy przy samych cebulkach i poczułam ulgę.
Idealne nawilżenie. Niestety oczywiście ze względu na brak czasu, pomogło to na chwilę.... może gdybym to jeszcze powtórzyła to lepszy efekt by dało. No cóż taki tryb życia.

Zdecydowałam się na radykalny krok: fryzjer!
Szczerze bardzo się przed tym wzbraniałam bo chcę zapuścić włosy, a moja wymarzona długość to do łopatek. Mam bardzo gęste włosy. Świetnie by to wyglądało... no ale cóż.

Zależało mi na czasie. Pracuję różnie. Raz na rano, raz na popołudnie. Najbardziej zależało mi, żeby wejść, podciąć końcówki i wyjść.
Niestety będąc kobietą się nie da tak. Trzeba się umówić. Okres oczekiwania albo tydzień albo dwa. Ja nie mam takiego czasu.
Kiedyś pisałam o pewnym salonie w centrum handlowym, z którego usług skorzystałam dla przypomnienia możecie kliknąć w link  >TUTAJ< . Miałam po nim mieszane uczucia czy będę chciała jeszcze skorzystać z takich salonów, no ale jak się nie mogłam umówić nawet na drugi dzień (pewne zakłady fryzjerskie wybierałam ze względu na to, że nie widziałam tam jakiegoś oszołamiającego ruchu), a wbiłam sobie do głowy, że fryzjer to się skusiłam.

Szczerze nie żałuję! W Turawie Park ( tam gdzie pracuję) otworzyli nowy salon fryzjerski i jestem zadowolona. Porównam teraz obydwie wizyty. Z pierwszego salonu wyszłam zadowolona na jakieś 70%. Kolor nie do końca mi się podobał choć z tym sobie poradziłam srebrną płukaną więc luzik do przyjęcia. Cięcie też coś z nim było nie tak ale podobało mi się jak wyglądałam. Powiedzmy, że to po 5% nie zadowolenia. Mocne dwadzieścia procent doszło po tym jak byłam traktowana. Mimo, że Panie uprzejme i profesjonalne to stosunek do klientki już nie bardzo. Po prostu zapłaciłam dużo, a czułam się jak kolejna klientka, którą TRZEBA obsłużyć dodatkowo jeszcze nachalnie namawiały mnie do zabiegów, które w ogóle mnie nie interesowały w tym momencie.Tym razem jak poszłam czegoś takiego nie było. Pani fryzjerka zrobiła to co chciałam. Nie namawiała mnie na jakieś dodatkowe, koszta tak jak poprzednio ale tylko poinformowała, że jest możliwość zastosowania jakiejś tam magicznej ampułki. Dodatkowo rozmawiała ze mną! Gdzie poprzednio coś tam od niechcenia Pani do mnie zagadała.  No po prostu o wiele lepiej wyszła ta wizyta niż poprzednia.

Wyciągając wnioski: salon salonowi nie równy, W centrum handlowym też są dobre salony fryzjerskie i nie należy się zrażać po jednej wizycie.

Do następnego!

8 komentarzy:

  1. Zmiany są potrzebne!
    W salonie fryzjerskim do którego ja chodzę panuje świetna atmosfera i uwielbiam tam chodzić.
    Twoja zmiana, jak najbardziej na plus.
    http://x-lauraxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmiana też na duży plus :*

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam uraz do fryzjera raz w całym życiu byłam zadowolona, za dużo było prób... kumulacja kiedy znienawidziłam chodzić do fryzjera była zaraz po tym jak przestałam farbowac włosy. Zeszłam z czarnych do naturalnego koloru (poprzez odrost) i podcinałam sama włosy co miesiąc aby różnicy nie było widać aż tak dużej. Kiedy moje wlosy miały już całkowicie swój kolor, chciałam zmiany jakoś fajnie wycieniowane włosy. Poszłam do salonu, Pani umyła włosy, rozczesała i zanim wzięła nożyczki mówi że mają %%%% na koloryzacje i że może zrobimy odrost.. na co ja ale jaki odrost ( a ta - no nie jest duży ale ja go widzę bo jestem profesjonalistką) wstałam z krzesła bo nie chciałam aby ta kobieta już mnie obsługiwała i jej wytłumaczyłam że nie jest to realne bo od xx lat nie farbuje a to mój naturalny kolor, a ta że kłamie.. i była delikatna wymiana zdań, zwyczajnie wyszłam.. i raczej nie pójdę do fryzjera więcej

    OdpowiedzUsuń
  4. ładna fryzurka, miałam podobną. Bardzo ładny masz kolor włosów, możesz zdradzić czym farbujesz? :) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mimo, że powinnam pójsć do fryzjera to jakoś nie mogę sie wybrać :( też stosuję masę preparatów do włosów, ale większość z nich po prostu nie działa, więc pójście do specjalisty do dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no, pięknie wyglądasz! :) moje ostatnio się ogarnęły, trochę różnych środków dostają, ale nie szkodzi im i wyglądają dość nieźle. ;) jedynie zamiast rosnąć na długość, to idzie im w szerokość, co nie za bardzo mnie cieszy. ;p
    co do fryzjerów, to ja miałam dużo różnych przeżyć, ostatnio jeżdżę do fryzjerki mojego chłopaka, która po pierwszej wizycie doskonale się zrozumiała z moimi włosami i coś tam sobie kombinujemy za każdym razem. ;)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń